Tęczowa Góra- „Przyjmij wszytsko, czym jesteś” (Peru 2026)

Na ostatnie moje spotkanie w tej podróży przybywam do Vinicunca, czyli do Tęczowej Góry na wysokość 5036 m n.p.m.

Po drodze mijam przepiękne zielone połacie górskie, na których wypasają się leniwie alpaki i dzikie konie. Słońce powoli wyłania się znad wierzołków gór, a zmrożona rosa powoli roztapia się w jego blasku.

Cześć drogi pokonuję na quadzie, co także sprawia mi przyjemność.

Droga na szczyt prowadzi przez nasłonecznioną przełęcz.

Panuje tu cisza, w której mogę się zanurzyć.

Docieram tą przepiękna drogą, w której mogę podziwiać widoki szczytów sąsiadujących gór i otaczających dolin.

Powoli wyłaniają się tęczowe kolory grzbietów.

Co ciekawe, Vinicunca stała się znana światu dopiero w ostatnich latach, gdy stopniał śnieg, który przez wieki zakrywał jej kolorowe warstwy.

I to właśnie mnie porusza. Przez tysiące lat kolory były tam obecne. I przychodzi czas, że to, co było ukryte, staje się widoczne.

Nie powstaje nagle.

Było ukryte pod śniegiem.

Dopiero gdy śnieg ustępuje, świat może je zobaczyć.

Archetypowo zdaje się to być ciekawym obrazem.

To, co najpiękniejsze, nie zostało stworzone na pokaz.

Było tam od początku.

A piękno góry wynika właśnie z różnorodności warstw.

Każda z nich ma swoje miejsce.

Żadna nie jest lepsza od pozostałych.

Przypomina mi to proces integracji.

Wtedy myślę sobie o moich warstwach, tym, co pod nimi ukryte i o moich „kawałkach” mnie:

tę część mnie lubię,

tej się wstydzę,

tą pokażę światu,

a tamtą ukryję.

I szepcze mi ta Tęczowa Góra:

„Teraz pokaż się światu taka, jaka jesteś. Ze wszystkimi swoimi kolorami. Bo to właśnie one tworzą Twoje piękno.

Przyjmij wszystko, czym jesteś.”

Podobne