Droga do Laguny Humantay – oddech to podstawa (Peru 2026)
Następna wyprawa prowadzi mnie do Laguny Humantay.
Tym razem droga wiedzie pod górę, na wysokość 4200 m n.p.m.
Krok po kroku.
Oddech po oddechu.
Na tej wysokości ciało szybko przypomina mi o swojej obecności.
Nie mogę pędzić.
Nie mogę wyprzedzić własnego rytmu.
I dobrze.
Mogę jedynie słuchać swojego wnętrza.
Regulować oddech.
I iść.
Jest w tym coś niezwykle prawdziwego.
Bo przez wiele lat byłam przyzwyczajona do pokonywania kolejnych etapów czasem na przekór, czasem w niezgodzie ze sobą, czy przekraczając własne granice.
Dziś te góry uczą mnie czegoś innego (pewnie poprzez wysokość, na której się znajduję).
Pokory.
Zaufania.
Uważności.
Współpracy z własnym ciałem.
Im wyżej wchodzę, tym bardziej czuję, że ta droga nie jest tylko wejściem na szczyt.
Jest spotkaniem ze sobą.
Z własnymi granicami.
Z własną siłą i jednocześnie z delikatnością.
Czuję serce- mocno bijące. Trudno się temu dziwić.
Oddech staje się wymagający.
Aż w końcu pojawia się ona. Laguna Humantay.
Turkusowa tafla wody otulona górami.
Jakby ktoś ukrył fragment nieba pośród skał.
Gdy cały wysiłek przestaje mieć znaczenie.
Pojawia się cisza.
Zachwyt.
Wdzięczność.
Patrzę na wodę i myślę o tym, że na początku tej podróży spotkałam ocean.
A tutaj spotykam wodę ponownie.
Ale w zupełnie innej formie.
Już nie rozległą.
Lecz skupioną.
Otoczoną górami.
Chronioną.
Archetypowo Humantay jest dla mnie spotkaniem dwóch żywiołów: góry i wody, czyli siły i czucia, działania i poddania, pierwiastka męskiego i żeńskiego.
Ich integracji.
Wiele osób odwiedzających Humantay mówi o zostawianiu tu tego, co już nie służy. Warto jednak wiedzieć, że w tradycji andyjskiej nie chodziło pierwotnie o “wyrzucanie negatywnej energii”, lecz bardziej o ofiarowanie, wdzięczność i wejście w relację z Pachamamą oraz Apus (duchami gór). Wędrowcy często budują tam małe kopczyki z kamieni. To tzw. apachetas. Składają w ten sposób intencje, modlitwy lub podziękowania. Każdy kamień symbolizuje prośbę, wdzięczność albo oddanie ciężaru, który niosło się w drodze.
Tu mam więc poczucie,jakby Humantay szeptało mi:
„Oddaj to, co masz oddać, by ruszać dalej. Nie wybieraj między siłą a wrażliwością. Bądź jednocześnie górą i wodą.”
