Witaj, jestem Maja!

Cieszę się, że mnie odwiedzasz. Mam nadzieję, że zabierzesz stąd coś dla siebie. W zakładce blog znajdziesz treści związane z rozwojem osobistym, refleksją, a w zakładce #projetkstres tematy związane ze stresem.

Opowiem Tobie trochę o sobie.

Jestem dyplomowanym coachem. Wspieram ludzi w ich rozwoju osobistym. Jeśli potrzebujesz zmiany, chcesz rozwinąć skrzydła, chcesz zapanować nad swoimi emocjami i odpuścić wszystko to, czego już nie potrzebujesz, by ruszyć w swoją podróż bez zbędnego bagażu, z lekkością i otwartością- jesteś w odpowiednim miejscu. Twój sukces, w tym osiągnięcie wyznaczonych celów, jest wprost proporcjonalny do zaangażowania, jakie poświęcisz w Twój rozwój. Przejmowanie odpowiedzialności, to podejmowanie decyzji, a tylko od Ciebie zależy, jakie decyzje podejmiesz. Jestem wolontariuszką w Fundacji Oko w Oko z Rakiem. Tam spotkasz mnie podczas różnego rodzaju eventów promujących zdrowy styl życia oraz profilaktykę nowotworową. Prowadzę rozmowy motywacyjne i coachingowe z pacjentami onkologicznymi, sprawdzając, czego potrzebują dla siebie w danym momencie. Codziennie poszerzam swoje horyzonty, pogłębiam wiedzę, zwiększam zakres swoich możliwości nie tylko w zakresie treningu umysłowego, ale i fizycznego. Uważam bowiem, że wszystko łączy się w całość, a do życia dobrze jest mieć holistyczne podejście. Jeśli podoba się Tobie to, co robę, ucieszę się z Twojego komentarza i Twojej opinii, który możesz zostawić poniżej.

O coachingu parę słów…

A co to ten coaching? 

Uważam, że coaching ma moc i pozytywny wpływ na rozwój osobisty, pomaga wyjść ze strefy komfortu. Natomiast jest często mylony z mowami motywacyjnymi. To co wiemy, jest świadome i jest czubkiem góry lodowej. To czego jeszcze nie wiemy jest w naszej nieświadomości i jest tym, czego nie zobaczymy, jeśli nie sięgniemy w głąb siebie

Praca coacha polega na stosowaniu narzędzi, a podstawowym jest zadawanie pytań, które pozwolą odkryć zasoby ukryte głęboko nas. Coach powinien być uważny, musi podążać za klientem, aktywnie słuchać, nie sugerować, nie oceniać, nie narzucać. Krótko mówiąc, powinien być tu i teraz. Jeśli zapytasz coacha, żeby Ci powiedział, “jak masz zrobić, żeby było dobrze”- on odpowie Tobie: NAJLEPIEJ! Nie dostaniesz gotowego rozwiązania na Twoją zagadkę, czy dylemat, ponieważ odpowiedź tkwi w Tobie. Trzeba ją tylko umiejętnie wydobyć na światło dzienne.

Jak to wygląda podczas sesji? 

Podążam za klientem. To on decyduje, co dla niego aktualnie jest ważne i nad czym chce pracować, co rozwijać i odkrywać. Pomagam mu ustalić cele, które są dla niego istotne lub skupić jego uwagę na poszukiwaniu tego celu, jeśli nie jest jasny. 

To klient odkrywa, CZEGO POTRZEBUJE, by poczuć się dobrze z samym sobą, tam, gdzie jest lub tam, gdzie chce być. Odkrywa drogę, którą chce iść. Odkrywa, jak być uważnym na siebie, a dzięki temu, jak odzyskać spokój nawet w najtrudniejszych sytuacjach. Moim zadaniem jest przeprowadzenie klienta przez proces ZMIANY, który oczywiście wymaga czasu. 

Największa magia dzieje się między jednym, a kolejnym spotkaniem.

Warunkiem jest, że klient musi chcieć tej zmiany. Jeśli przychodzi z nastawieniem, że nic się nie zmieni, to znaczy, że chce zostać tam, gdzie jest i z tym co ma.

Co najbardziej cieszy? 

Kiedy usłyszę: “zadajesz trudne pytania” (w końcu od tego jestem), “TO NIESAMOWITE, co się wydarzyło”, kiedy słyszę “nie da się”, “nie wiem”, a nagle pojawiają się nowe opcje, których wcześniej nie było. Zmiana się dzieje. Zaczyna się rozwój, a pamiętajmy, że rozwój i wychodzenie ze strefy komfortu boli. Bywa trudno, bywa ciężko, bywa, że trzeba się poświęcić lub coś poświęcić, często trzeba coś pożegnać, by zrobić miejsce na coś nowego. Bywa, że trzeba zmienić perspektywę, czy wyjść ze schematu, który sami sobie stworzyliśmy. Stworzyliśmy, a później się dziwimy: hmm nie jest tak, jak bym chciała, żeby było, coś tu nie działa. Kiedy jednak przebrniemy przez ten etap, zaczyna być lekko i miło, jest satysfakcja, jest radość, jesteśmy w nowej strefie komfortu.

A po co to komu? – można by zapytać. 

A po to, żeby było tak, jak chcemy, żeby było.

Wszystko stanie się w odpowiednim momencie, pod warunkiem, że przejmiesz swój życiowy ster we własne ręce. Pod warunkiem, że podejmiesz trud, staniesz do walki, nie poddasz się. Nie będziesz obawiać się upadków- one są po to, żebyś miał większe doświadczenie, większą odwagę, by iść dalej. Staniesz się uważny na okazje i chwile, które pojawiają się w najmniej oczekiwanym momencie. Tak łatwo je przegapić! Zwłaszcza, kiedy jesteś w pędzie, kiedy działasz na autopilocie. Błędne koło się toczy, ale dokąd? Wszyscy zmierzamy w jednym kierunku… Pytanie, jak chcesz, żeby wyglądała Twoja podróż? Czego nie chcesz żałować na końcu podróży? i… co byś zrobił, gdybyś się nie bał?